Morderczy podbieg na Alpe Cermis po raz kolejny okazał się dla Justyny Kowalczyk bardzo szczęśliwy. Tuż po jego rozpoczęciu Polka zaczęła dyktować wysokie i równe tempo, którego z czasem nie wytrzymała Marit Bjoergen. Bartosz Rainka w korespondencji z Val di Fiemme